www.Rejtan.EU

Podczas gdy w Ziemi Świętej spadają bomby, giną niewinni ludzie, Francja stoi na skraju wojskowego przewrotu a świat powoli szykuje się do "luzowania obostrzeń" pozwólcie na trochę prywaty. Zresztą, pozwalać nie musicie, bo to - jakby nie patrzeć mój blogasek. Ale do brzegu.

10 maja przyjechałem na Wyspy. Zwykle ta przyjemność kosztowała mnie od £50 do £80 (250-400 PLN) za przeprawę promową (w zależności od daty kupienia biletu i kierunku w którym się przeprawiałem), koszt paliwa do przejechania od 1800 do 2200 km (licząc, że auto pali 6l/100km wychodziło 120l oleju napędowego, koszt może sobie każdy policzyć, 2x tankowanie w .pl oraz raz na trasie w kierunku na Wyspy, w przypadku powrotu tankowałem w UK, środkowych Niemczech i Polsce, ceny za litr paliwa około £1.30 i 1.25€ i to co na słupku w kraju), koszt ten zwykle zamykał się w 500 PLN, więc cała przeprawa kosztowała mnie około 1000 PLN  w jedną stronę. Jedni powiedzą drogo i długo, jednak mowa tu o jeździe własnym autem po trasie którą sobie sam wybiorę w czasie który mi odpowiada. Dla porównania koszt biletu lotniczego wynosi od 100 PLN wzwyż (plus dodatkowe opłaty), koszt autokaru który również jedzie 2 dni to około 500 PLN. Tak było w czasach normalnych.

Ale, że mamy to co mamy więc:

Aby wyjechać z UK musiałem zrobić test. Testy do podróży zagranicznych u prywatnych operatorów zaczynają się od £100 a kończą na £200. Ja wybrałem opcję w połowie i za test zapłaciłem £150. Aby wrócić do UK - również musisz mieć test. Cena w Lublinie oscyluje w kwocie 150 PLN wzwyż, na granicy w Zgorzelcu mogłem to zrobić za 20€ (ale nie wiedziałem), ostatecznie podczas ostatniego powrotu musiałem zrobić dodatkowy test w Holandii w cenie (bagatela) 70€.

Ponieważ przebywam w kraju w którym logika już dawno stała się towarem deficytowym, mimo, że jadę przez pół Europy własnym autem, tankując na bezobsługowych stacjach, mając wymagany test, który stwierdza, że mogę nie być zarażony, oraz wybierając środek transportu, w którym od razu po zaparkowaniu auta udaje się do kajuty (tak, musiałem dopłacić ponad £30 za kajutę na statku, ale to akurat uważam za dobrze spożytkowane pieniądze), muszę w kraju docelowym przez 10 dni siedzieć na czterech literach i zrobić na własny koszt test, który kosztuje (bagatela) £210 (1050 PLN). A dokładnie rzecz biorąc w tej cenie dostaje dwa testy, które muszę zrobić na drugi i ósmy dzień pobytu. Oczywiście, mogę zamówić dodatkowy test (koszt około £150 - 750 PLN), który wykonam piątego dnia i po otrzymaniu wyników mogę zostać zwolniony z dalszej kwarantanny, jednak w moim wypadku (przyjechałem w poniedziałek 10, test mogę zrobić w sobotę 15, dojdzie do nich na poniedziałek 17.V, wynik może dostanę 18) jest to nieopłacalne, ponieważ 20 oficjalnie moja samoizolacja się kończy.

W mojej sytuacji to trzecia kwarantanna tutaj (plus jedna, dobrowolna w Polsce, w marcu 2020, gdy wróciłem na święta, na własną rękę przesiedziałem 14 dni na strychu u Rodziców tylko po to, aby nikt mi nie powiedział, że złapał coś ode mnie). Tak więc, spędzę ponad miesiąc czasu na izolacji, mimo, że posiadam testy, dbam o swoją dietę, a większości czasu  i tak przebywam sam. Oczywiście, dla mojego dobra.

I jak już byłem przed odprawą promową niejaki Borys (tutejsza wersja Mateusza, tylko bardziej nieuczesana) ogłosił, że dozwolone będą podróże zagraniczne. Ciekawe tylko na jakich zasadach, czy wrócą jakie były przed styczniem 2021, czy będzie coś nowego. Jednak, gdybym to wiedział, z przyjemnością zostałbym z Rodziną w Polsce (jeżeli okaże się, że przyjeżdżający z Polski nie są objęci kwarantanną) zamiast siedzieć w czterech ścianach i patrzeć się w sufit. I byłbym (jakby nie patrzeć) parę ładnych stówek do przodu.

 Choć nauczony doświadczeniem oraz słuchając w jakim kierunku idą nasze totalitarne rządy (zarówno ten w Warszawie jak i ten w Londynie czy Brukseli) nie wróżę nam żadnej świetlanej przyszłości. W zależności którą nogą wstaną "rządzący" i co tam znajdą w mailach z nocy, takie będą wykonywać rozkazy. Przestałem już wierzyć w to, co mówią w radiu i TV, czy piszą na internetowych portalach. 15 maja w Polsce mają zostać poluzowane niektóre obostrzenia. Będzie można wyjść na dwór ("na pole" - dla Małopolski i Podkarpacia) dziś na swoim Facebooku napisałem taki oto wierszyk, nadając mu brzmienie porzekadła. A, że w Kościele Katolickim obchodzimy wspomnienie pewnego świętego, postanowiłem Go umieścić w owej rymowance.

"Na świętego Lucyfera
maskę z pyska Polak zdziera,
A powietrze tak morowe,
stanie się zupełnie zdrowe".

Zdrowia.